imie: Marcin
pseudo: Marian
rocznik: 1989
wehikuł: Ford
moc: 2 kawy
stan cywilny: zajęty :)
hasło przewodnie: "Bez młota to nie robota"
Co nieco z życia:
Cześć z tej strony Marcin dla znajomych i przyjaciół Marian, Maryś, Marych, (jak kto woli).
Moje życie Rowerowe zaczęło się gdy miałem 3 lata, to już wtedy wiedziałem że będę się poruszać za pomocą roweru :P , a mianowicie miałem mały dziecięcy rowerek który miał trzy koła, jedno przednie(napędowe) i dwa tylnie.
Następnie gdzieś około 1,5 roku później dostałem piękny biały rower „REKSIO”. Był to rower uniwersalny tzn. górną rurę miał odkręcaną i po jej zdemontowaniu był to rower typu „damka”. Oczywiście tą rozbieralną rurę zepsułem :P i tak się woziłem do 7 roku mojego smętnego życia.
He he he i zaczęła się szkoła podstawowa(nudy, nudy, nudy) i w tym czasie moja siora dostała na komunię nowy rower polskiej myśli konstrukcyjnej marki, ROMET o modelu „JUBILAT 2”. Rower super ale do zajechania jak każdy w mich rękach :D
W wieku 9 lat Tato załatwił mi „BMX-a”. To był rower pancerny. Do dzisiaj jeździ na nim mój kuzyn.
Nareszcie w wieku 10 lat Tato ściągnął mi kolarzówkę z haków, na których wisiała na ścianie. A mianowicie był to rower na ręcznie składanej ramie składanej w Italii, ale składany w Niemczech na niemieckich podzespołach firmy „SHIMANO” Kolarzówka stała na 28 calowych kołach, 21 biegów(dużo jak na tamte czasy) wąskie opony. Rower nosił nazwę „DANCELLI”. Najlepiej wspominam ten rower spośród wszystkich rowerów, które miałem i mam, nawet obecnie mając „FORDA” jak bym dostał kolarzówkę to bym jeździł „DANCELLI”. Rowerem tym wyjechałem pierwszy raz sam do miasta, co prawda wsiadałem na kolarzówkę spod domu z wysokiego krawężnika i tak runda do miasta i z powrotem do domu.
W tym samym czasie miałem rower „ACTIVE”, ale mało na nim jeździłem. Już w 2004 roku „DANCELLI” zaczął się psuć, mianowicie jadąc ul. Morasko o cmentarza na Morasku w stronę miasta i przy prędkości 65km/h tylnia przerzutka wkręciła mi się w tylnie koło i naprawa kosztowała 100zł. Ale po koniec 04’ była ona już zbyt weksplatowana i stwierdziłem, że ja jeździć nią nie będę to już nikt inny też nie i z wielkim bólem pociąłem ją gumówką na małe części.
Wtedy calutką zimę przejeździłem na „damce” „ACTIVE”, który ten rower po świętach zostawiał dwa ślady. Wówczas przyjaciel Maciej(Mały) wyszukał rower „RALLY”. Masakra, co z tym rowerem było. Mnóstwo czasu i kasy na ten rower straciłem, ale co 1200km nim zrobiłem, za to nie sam bo z przyjaciółmi(Mały i Rudy ;D dziękówka chłopaki). Też w tym czasie miałem następnie rowery typu składak : „WIGRY3”(rok produkcji 1989), „WIGRY2”(rok produkcji 1974) I „MMB3”(rok produkcji 1990) z czego „MMB3” jeździ do dziś, „WIGRY2” niema powietrza. „RALLY” jeździ do dziś(raczej się można nim odpychać) i jego następcom jest „FORD”, który rower jest podobny do roweru Rudego, ale mam największy przebieg( na dzień 7.02.06r. to 4989km).
Kilometry przejechane te były tak jak w samotności i tak jak z Przyjaciółmi(M i R), zarówno jak i w wesołym humorze tak i też w smutnym, w słoneczne dni, aż po deszczowe(raz jechałem z Małym 130km w błocie „RING” jazda dla twardzieli; dzięki Mały).
„FORD” przejechał dużo kilometrów, więc rower nie sługa, części trzeba kupować jak coś się zepsuje, ale tak, że i włożyłem w niego sporą sumkę na wyposażenie. Teraz „FORD” wygląda całkiem inaczej niż go kupiłem.
Co nieco z aktualnego życia to chodzę do Technikum Administracyjno Poligraficznego na profil Pocztowo Telekomunikacyjny. Szkoła może być. Najlepsi Najlepsi całej szkoły to Są to kumple i kumpele z moją Dziewczyną na czele. W mojej okolicy nie zabraknie Rudego i Małego i innej wspaniałej wiary z osiedla. Nic tylko jeździć.